Pokazała mi ”fucka”, czyli palcem wskazującym wykonała kilka równomiernych ruchów w górę i w dół. Jechała nowym Jeepem z dzieckiem na tylnym siedzeniu. Pewnie wiozła je do szkoły, bo było przed ósmą. Ulica osiedlowa na Bemowie, dopuszczalna prędkość 50 km/godz.. Zakaz wyprzedzania, liczne przejścia dla pieszych, wszędzie podwójna ciągła linia. Ostrożna jazda wskazana jak najbardziej.

Ja jadę seledynowym Chevroletem Lacetti z silnikiem Diesla 2.0, 121 KM. Fajne auto, dobrze przyspiesza, elastyczny silnik, cicho w środku. Na liczniku nieco ponad 50 km/godz. Widzę w lusterku pędzącego jak rakieta Jeepa. Na pewno jechał minimum „setką”. Tablica rejestracyjna zaczyna się literami WZ, czyli właścicielka z powiatu zachodnio-warszawskiego. Zresztą bardzo wiele pań z tego powiatu, nie tylko blondynek,  jeździ terenowymi samochodami.

Widzę we wstecznym lusterku, że pani, mimo ograniczenia prędkości, podwójnej linii ciągłej, ma zamiar wyprzedzić mnie, nie zważając dodatkowo na przejście dla pieszych. Włączam więc kierunkowskaz niby do skrętu w lewo. Chcę, żeby pani zwolniła trochę, bo niebezpiecznie. Wyhamowała, ale zdenerwowana trąbiła i mrugała światłami. Jednak chwilę później osiągnęła swój cel. Wyprzedziła moje Lacetti, oczywiście na ciągłej linii, na przejściu dla pieszych, z nadmierną prędkością.

I w tym momencie mogłem zobaczyć pięknego „fucka” w jej wykonaniu i radosną minę dziecka pełną podziwu dla wyczynów mamy. Szkoda, bo to elegancka pani, w eleganckim samochodzie, pewnie mieszkająca w eleganckiej willi w powiecie zachodnio-warszawskim. No cóż?