Pijany kierowca w Bydgoszczy wjechał na pełen ludzi przystanek autobusowy. Zabił 5-letniego chłopca. Inny pijak doszczętnie rozbił samochód aktorki Darii Widawskiej, która z rodziną wracała z wakacji nad morzem. Policyjne kroniki pełne są opisów podobnych tragicznych zdarzeń.

W większości przypadków są to recydywiści, którym wcześniej policja odebrała już prawo jazdy za jazdę na promilach. Co z tego, że odebrała, Po dwóch latach odzyskali dokument, a jeśli nie to i tak jeździli. Czy ktoś z nich poszedł do więzienia? Niewielu, bo jak widać na co dzień przepisy prawa nie są wystarczająco dokuczliwe dla tych, którzy po pijaku siadają za kierownicę.

Nieraz policji udaje się zatrzymać 1000 i więcej nietrzeźwych kierowców dziennie. Ilu z nich jeździ bezkarnie? Na niewiele zdają się też akcje pod kryptonimem „trzeźwy poniedziałek”. Wzbudzają tylko niechęć kierowców, stojących w korkach, do policji. Tak naprawdę w poniedziałek rano szanse na zatrzymanie nietrzeźwego są raczej niewielkie.

Szykują się poważne zmiany w prawie o ruchu drogowym. Trudniej będzie zdobyć prawo jazdy dla młodych ludzi, przewidziano większe sankcje dla tych, którzy łamią przepisy.

Proponujemy, żeby pijanych kierowców-recydywistów kierować na leczenie antyalkoholowe, tak jak pedofili na farmakologiczną kastrację. Bo czy wyczyny pijaków na drogach są czymś mniej nagannym? To z ich powodu ginie rocznie kilkaset osób, tysiące zostaje kalekami na całe życie.

Nie może być również tak, że po dwóch latach pijany kierowca może odzyskać prawo jazdy. Cóż to za kara. Tacy ludzie w ogóle nie powinni wsiadać za kierownicę, ale jeśli chcemy dać szansę, to najwcześniej po pięciu latach. Zaczynam się denerwować, zatem szkoda gadać.